Menu

Z krzaków do Polaków

Felietony, impresje, uprzejma satyra ... zanurzone w głębokim dekolcie Matki Ziemi

O kartonie na łonie

earthchild

Za każdym razem, kiedy napotykam w lesie ślady człowieka w postaci flaszek po wódce, papierków po batonach oraz bidonów po benzynie – w kierunku bliżej nieokreślonych adresatów wysyłam pakiet brukowych życzeń i a sam problem żuję dłużej, niż matka Ziemia porzuconą oponę! Znajoma Niemka, wielbicielka Polski i Polaków, podczas rozlicznych wycieczek po naszych lasach również się natknęła. I przy okazji oświeciła mnie oświeceniem świetlistym, pozwalając spojrzeć na to z zupełnie innej strony. Otóż, z zachwytem stwierdziła, że jest to dowód na to, jak licznie i chętnie Polacy chadzają do lasu - a w dodatku jak daleko potrafią się zapuścić!

Mamy podobno wspaniały kontakt z Przyrodą, a śmieci tylko to potwierdzają.

Trzeba przyznać, że coś w tym jest. I pomińmy tutaj takie oczywistości, jak wycieczki turystyczno - krajoznawcze, przyrodnicze badania terenowe, rodzinne pikniki, grzybobrania, spacery z pupilami (pies przecież też chętniej kuca pod choinką niż na chodniku!). Poniekąd z rozczuleniem przyjąć można, że nawet łysym w dresach piwko lepiej smakuje w plenerze, a i muza mocniej brzmi... Wystarczy tylko odpowiednio szeroko otworzyć drzwi ulubionej fury! Prezerwatywa na mchu - dowód wolnej miłości na łonie przyrody. Romantyzm narodowy podtrzymany. Wspaniałe rajdy samochodowe - orgia przetrwania, błoto – najlepsze w lesie. Zmięta torebka po chipsach wciśnięta w ptasią dziuplę - to z pewnością pomysł na ocieplenie, niech się tym naszym ptaszkom w zimie dobrze dzieje. A co!

Trochę nie wiem, jak interpretować umywalki i zderzaki w jeziorze, ale pracuję nad pozytywnym oglądem sprawy…

 

© Z krzaków do Polaków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci